Zmiana adresu

Zmiana adresu

Nadszedł ten dzień, moi mili. Czas przenieść się pod nowy adres. To taka mała inwestycja w siebie, przejście „na swoje”. Zobaczymy, może wyjdzie, może nie, mam jednak nadzieję, że się uda, i rozwinę się na tyle, by usłyszeli o mnie nawet ci, którzy nie używają Fejsbuka, nie czytają blogów, i generalnie w dupie mają internet.

Życzcie mi powodzenia.

A tymczasem zapraszam na nowy blog, będący przedłużeniem tego:

Blog Juliusza Maretzky’ego

Budujemy studnie dla pana z Afryki

Budujemy studnie dla pana z Afryki

Pomyślałem sobie niedawno, że jak już czytam te Kominkowe (zanim został Jasonem Huntem) książki o blogowaniu, to można by część wiedzy z tej skarbnicy wprowadzić w życie. Na polski: zastanawiam się nad własną domeną i hostingiem. Hosting polecany przez Jasona to zenbox.pl – mają bardzo ciekawą ofertę i bardzo pozytywne opinie. Ale z drugiej strony domeny są tańsze na ovh.pl. Pewnie jedno będzie tu, drugie tam, ruszymy z kopyta, zdobędziemy szczyty, zarobimy hajs. My, to znaczy ja. Bo lubię pisać, i trochę Kominkowi zazdroszczę, że zarabia na tym, co tak uwielbia. Też kiedyś tak miałem, jak pracowałem w książkach. Ale nie pykło. Cóż…

Continue reading „Budujemy studnie dla pana z Afryki”

Miłość, związek, szczęście. Relacje. Między nimi też.

Miłość, związek, szczęście. Relacje. Między nimi też.

Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Paulo Coelho – Alchemik

Książkę tę dostałem od Krzysztofa, niegdyś mojego najlepszego, najbliższego przyjaciela, a teraz… no cóż. Dodał dedykację, w której wyrażało się życzenie, bym dzięki tej książce odnalazł siebie. Tak to przynajmniej zapamiętałem. Czy odnalazłem siebie? Nie. Czy książka mi się podobała? Była nudna jak jasny chuj. Co z niej zapamiętałem? Ktoś tam gdzieś podróżował. Główny bohater znaczy się. Chyba gdzieś tam go okradli. Chyba znalazł skarb. Tyle zapamiętałem po latach. Nie, absolutnie nie zapamiętałem cytatu, od którego zaczął się ten wpis. Ten cytat trafił mnie w oczy podczas którejś z kolei wędrówki przez odmęty internetu. I który, mimo swojej banalności, trywialności i powtarzalności, zmusił mnie do jako takiej refleksji. I do wspomnień przy okazji.

Continue reading „Miłość, związek, szczęście. Relacje. Między nimi też.”

Złap mnie za rękę, nie bój się, poboli tylko przez chwilę…

Złap mnie za rękę, nie bój się, poboli tylko przez chwilę…

Moździerz – łac. mortarium; ang. mortar; niem. Mörser.

Męczennik – łac. martyr; ang. martyr; niem. Märtyrer.

Podobieństwo jest oczywiste. Moździerz służy do ścierania na proch składników służących do przyrządzenia jadła, albo, ten w znaczeniu militarnym – ściera na proch wrogów. Męczennik kim jest, każdy wie. W zamierzchłej przeszłości jedno blisko łączyło się z drugim.

Continue reading „Złap mnie za rękę, nie bój się, poboli tylko przez chwilę…”

Nie polecam: Tortellini z Biedronki.

Nie polecam: Tortellini z Biedronki.

Ukochana zrobiła rok temu, na swoje urodziny, łakomą sałatkę z tortellini. Była naprawdę przepyszna, choć prawdę mówiąc nie mogę sobie przypomnieć (tak jak Dr Misio imienia swojej dziewczyny) z czego była zrobiona. Na pewno znalazły się w niej pierożki, prawdopodobnie był majonez, chyba szynka… Była tłusta, kaloryczna, ale przezajebista, i… właśnie zaczęła mi cieknąć ślinka. Ślina na język przyniosła mi głód. Teraz, w tej chwili. Jeść.

Continue reading „Nie polecam: Tortellini z Biedronki.”

Niecodzienny gość na Politechnice Gdańskiej

Niecodzienny gość na Politechnice Gdańskiej

W niedzielę po zajęciach moja Ukochana przyszła po mnie na uczelnię. Planowaliśmy iść razem coś zjeść, albowiem żadne z nas nie miało ochoty na pitraszenie w domu. Lenistwo słodka rzecz, i czasem dajemy mu upust. Okazało się, że ktoś jeszcze był głodny, i postanowił się stołować na kampusie Politechniki.

Continue reading „Niecodzienny gość na Politechnice Gdańskiej”